Witajcie! Dawno mnie nie było, ale to wina pewnego nieplanowanego wakacyjnego wyjazdu. Już jestem na miejscu i chce wam przedstawić nowy lakierowy nabytek. Otóż na wyjeździe zdobyłam Foggy Top Coat od Vipera Cosmetics. Bardzo długo szukałam ładnych matowych lakierów, ale każdy który kupiłam był niewypałem. Pomyślałam, że warto spróbować topu na zwykłych lakierach :) Jednak jak się okazało zakup topu nie jest prostą sprawą. W jakiej drogerii nie pytałam nie posiadali owego. Co więcej jedna pani ekspedientka niemal z oburzeniem na moje pytanie o matowy lakier odparła "Ale o co pani właściwie chodzi chodzi? Jak to matowy?"... Jak w życiu bywa, zakupu topu dokonałam przez przypadek, na wspomnianym wcześniej wyjeździe :)
Rimmel London 60 Seconds 17 + mat |
I tak oto moja pierwsza próba przebiegła z użyciem Rimmel London 60 Seconds nr 17, śliczny granatowo fioletowy kolorek. Top bardzo szybko schnie, ale trzeba chwile poczekać zanim stanie się "twardy" - łatwo go wgnieść lub porysować mimo, że wygląda już na suchy. Wydaje mi się, że lakier bazowy stał się odrobinę ciemniejszy niż normalnie. Mat utrzymuje się długo. Nie przeszkadzało mu mycie włosów, ani naczyń. Jednak najładniejszy efekt był pierwszego dnia. Po 3, 4 dniach mat zaczął się częściowo ścierać. Jest to i tak lepszy wynik niż w przypadku większości matowych lakierów kolorowych, których miałam okazję używać :)
Manhattan Lotus Effect 55K + mat |
Drugim podejściem było użycie topu wraz z lakierem Manhattan Lotus Effect nr 55K, jasny jednak intensywny, krzykliwy róż. Efekt jest świetny, kojarzy mi się z lalkami Barbie. Nie to żebym w tym wieku fascynowała się plastikową blondynką ;), ale kolor idealnie wpasowuje się we wspomnienie tego charakterystycznego różu. Mat trzyma się 3 dni bez żadnego "błysku", co sugeruje, że bazowy lakier też w pewien sposób wpływa na trwałość wykończenia.
A jakie jest wasze doświadczenie z matowymi lakierami lub topami? Podoba wam się takie wykończenie?